<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><song><title>Pohańbiony mój Kapłanie P355</title>
<lyrics>[V1]
 Pohańbiony mój Kapłanie,
 Coś na krzyżu zwisł i zbladł,
 Twe mię dźwiga zmiłowanie,
 Chociem tak głęboko padł.
 Zajaśniały szczęściem lica,
 Odkąd Tyś mój Bóg i Pan,
 Odkąd moja śmie kotwica
 Spocząć w głębi Twoich ran.

[V2]
 Co wstrzymuje i przeszkadza
 W drodze po wytknięty cel,
 Co miłości żar ochładza,
 To pod stopy Swoje ściel!
 Co z obłudą Judaszową
 Chce do serca wpełznąć mi,
 Niechaj umrze; prawdy słowo
 Niechaj w duszy mojej lśni.

[V3]
 Pomóż, Panie, w każdej chwili
 Bym na wodzy myśli miał.
 Daj mi trzeźwość, co nie myli,
 Daj bym w gorliwości trwał,
 Niechże chodzę uwolniony,
 Odrzuciwszy świata kłam;
 Niepoznany, znieważony,
 Jednak rad, że Ciebie znam.

[V4]
 Literami ognistymi
 W pamięć moją, Panie, wpisz,
 że uczniami ci są Twymi,
 Co cierpliwie niosą krzyż,
 Co dla Ciebie się zrzekają Tego,
 Co najdroższe im,
 Ciebie wiernie się trzymają
 Wielbiąc Cię w cierpieniu swym.

[V5]
 Pierwszą Tyś miłością moją
 Zostać też ostatnią masz;
 Więc bolesną śmiercią Swoją
 Wszystkie inne żądze zgaś!
 W Twej piękności, wielki Panie,
 Zniknie mi, zmaleje świat,
 Pohańbiony mój Kapłanie,
 Coś na krzyżu zwisł i zbladł!</lyrics>
<presentation>V1 V2 V3 V4 V5</presentation>
<hymn_number>355</hymn_number>
</song>